|
|
|
Protesty
ludzi przeciw masztom telefonii komórkowej |
Polacy zaczynają być coraz bardziej świadomi
negatywnego wpływu, jaki na organizm wywiera
promieniowanie elektromagnetyczne i mikrofalowe.
Coraz częściej mieszkańcy protestują przeciw
stawianiu masztów telefonii komórkowej w pobliżu
swoich domów, a władze miast... no cóż, czasem
bezradnie rozkładają ręce, tłumacząc się brakiem
norm prawnych zakazujących budowanie takich
urządzeń.
Poniżej prezentacja tylko kilku wybranych protestów.
Widoma (gm. Iwanowice): mieszkańcy nie chcą
masztu telefonii Play przy swoich domach
Około 30 osób blokowało wczoraj wejście na budowę
operatorowi telefonii komórkowej Play. Mieszkańcy wsi
Widoma (gm. Iwanowice) nie chcą masztu przy swoich
domach. Najbliższe posesje znajdują się bowiem 60-80
metrów od planowanej budowy. Boją się niekorzystnego
oddziaływania anteny na ich zdrowie i tego, że działki
stracą na wartości. Zaskarżyli pozwolenie na budowę,
które wydało Starostwo Powiatowe.
To już kolejne bezskuteczne podejście przedstawicieli
Play, by dostać się na teren budowy. Od czerwca
mieszkańcy Widomej dzień i noc, 24 godziny na dobę
patrolują ten teren. Kiedy zbliżają się pracownicy
operatora telefonii komórkowej, mieszkańcy wzywają
sąsiadów i razem blokują dostęp do działki.
- Domagamy się anulowania pozwolenia na budowę. Będziemy
tu stali do skutku, aż Play zrezygnuje
z budowy -
zapowiada Mariusz Kowalczyk, który mieszka ok. 70 metrów
od działki dzierżawionej przez Play.
Wszystko zaczęło się w połowie 2011 roku, kiedy starosta
krakowski wydał pozwolenie na budowę 55-metrowego
masztu. - Nic o tym nie wiedzieliśmy. Nikt nie zapytał
nas o zgodę - alarmują mieszkańcy Widomej. - Dopiero
kiedy na początku czerwca zaczęli zalewać fundamenty,
zorientowaliśmy się, co się dzieje - dodają. (...)
Mieszkańcy Widomej uważają, że w wydanym przez Starostwo
Powiatowe pozwoleniu na budowę jest kilka nieścisłości,
m.in. nie ma informacji, że we wsi stanie tzw. antena
sektorowa, charakteryzująca się szerokim kątem
promieniowania. Zdaniem mieszkańców tego typu maszty są
najbardziej niebezpieczne dla zdrowia.(...)
Teraz wojewoda małopolski prowadzi postepowanie w tej
sprawie.- Sprawdzamy, czy zostały dopełnione wszystkie
procedury - podkreśla Joanna Sieradzka, rzeczniczka
wojewody. - Poprosiliśmy o opinię Regionalną Dyrekcję
Ochrony Środowiska. Czekamy na odpowiedź - dodaje.
Protest przeciwko budowie nadajnika telefonii
komórkowej
w Jazowsku: mieszkańcy wynajęli adwokatów
Grupa mieszkańców Jazowska wynajęła adwokatów, by
bronili ich racji w proteście przeciwko budowie
nadajnika telefonii komórkowej. Sprawą od kilku miesięcy
zajmują się starostwo powiatu nowosądeckiego oraz
Wojewoda Małopolski. Inwestor nie odpuszcza jednak
uzasadniając budowę stacji, jako dobra użyteczności
publicznej. (...)
W proteście ludzie napisali do starosty Jana Golonki, że
już mają pod oknami jeden nadajnik, oraz
że w pobliskim
kościele jest siedlisko nietoperzy, a pole
elektromagnetyczne stacji może zagrozić zdrowiu ludzi i
zwierząt. Podobne protesty przesłano do wójta Łącka i
inspektoratu ochrony środowiska.
Marian Ryczek, dyrektor Wydziału Geodezji w starostwie w
połowie lipca odmówił zatwierdzenia projektu stacji
bazowej uzasadniając decyzję niezgodnością inwestycji z
miejscowym planem Inwestor odwołał się do wojewody. Ten
uchylił decyzję dyrektora Ryczka i nakazał ponowne
rozpatrzenie sprawy przez starostwo. Ostateczna decyzja
może zapaść w najbliższych dniach.
Pod ich oknami ma wyrosnąć maszt telefonii
komórkowej
Mieszkańcy Lisiego Ogona nie chcą pod swoimi oknami
masztu telefonii komórkowej. Pozwolenia na budowę
jeszcze nie ma, ale starostwo powiatowe prawdopodobnie
będzie musiało je wydać.
W podbydgoskim Lisim Ogonie zaczyna wrzeć. Mieszkańców
nie powiadomiono o tym, że przy pobliskiej stacji
benzynowej wyrośnie maszt telefonii komórkowej.
- To prywatny teren, jest ogrodzony, ale bezpośrednio z
nim sąsiadują trzy posesje - mówią mieszkańcy. - W sumie
w sąsiedztwie masztu mieszka dziewięć osób. Kto zapewni,
że inwestycja nie spowoduje uszczerbku na ich zdrowiu?
Nikt! To będzie wiadome dopiero po kilku latach.
Sytuacja zaczyna się zaogniać. Pod koniec ubiegłego
tygodnia w Lisim Ogonie spotkali się mieszkańcy,
przedstawiciele Urzędu Gminy Białe Błota i starostwa
powiatowego, które ma wydać pozwolenie na budowę.
Mieszkańców było blisko pięćdziesięcioro.(...)
Spotkanie niewiele dało. - Usłyszeliśmy, że nie jesteśmy
stroną w tej sprawie - mówią oburzeni mieszkańcy.
Postulowali, żeby zmienić lokalizacje masztu na mniej
kłopotliwą i - być może - mniej szkodliwą.
- Okazało się, że gmina nie może zaproponować
inwestorowi innych terenów, bo ich nie ma - mówi
mieszkanka Lisiego Ogona.
Mieszkańcy skierowali do starostwa powiatowego protest.
- Niech maszt stanie gdzie indziej, na przykład kilometr
od domów, na terenie budowanej właśnie spopielarni zwłok
- mówią(...)
- Dziesiątego listopada mija graniczny dla starostwa
termin - to dzień, w którym - żeby nie płacić kar -
musimy wydać pozwolenie albo nie - mówi dyrektorka
wydziału budownictwa. - Na razie żadna ze stron -
a więc
właściciel terenu czy Urząd Gminy nie wniosła skargi.(...)
Nie chcą masztu telefonii komórkowej. Boją się
promieniowania?
Mieszkańcy Wrzaw w gminie Gorzyce protestują przeciwko
budowie przekaźnika telefonii komórkowej
na terenie ich
sołectwa. Wysłali do gminy protest, a mimo to, wójt
dwukrotnie wydał zgodę na montaż przekaźnika. Sprawa
jest w rękach Samorządowego Kolegium Odwoławczego w
Tarnobrzegu.
– Reprezentuję interesy mieszkańców, więc mówię ich
głosem – tłumaczy Marian Kopyto, sołtys Wrzaw. - Mamy
publikacje z różnych gazet, w których czytamy, że takie
przekaźniki emitują szkodliwym promieniowaniem. Dzieci
chorują, a bydło pada. Mieszkańcy mają dość problemów,
by jeszcze ze słupem walczyć. Dlatego napisaliśmy
protest do wójta, że masztu we wsi nie chcemy.
MOŻE BYĆ, ALE DALEJ
Tak na prawdę, to mieszkańcy na montaż przekaźnika się
zgodzą, ale pod jednym warunkiem. – Masz ma stanąć 30
metrów za tym słupem, który jak widać stoi bardzo blisko
zabudowań mieszkalnych – pokazuje. - A niechby stanął z
kilometr dalej w polu. Wtedy nikomu przeszkadzać nie
będzie. A nie tak blisko naszych domów.(...)
W Kielcach nie chcą masztu telefonii
komórkowej!
Na jednym z kieleckich osiedli od jakiegoś czasu trwają
pracę budowlane, mające na celu postawienie masztu
telefonii komórkowej. Mieszkańcy Malikowa strajkują.
Zarzucają władzom miasta, że nie zostali poinformowani o
fakcie, iż zamierzają budować maszt telefonii komórkowej
w pobliżu ich domów. Uważają, że 50-metrowy maszt będzie
„bombą”, która zniszczy ich zdrowie i życie, a w dodatku
ich ziemia stanie się bezwartościowa. Co najważniejsze,
wywalczyli wstrzymanie budowy.
Trzeba zaznaczyć, że mieszkańcy tego osiedla są bardzo
bojowo nastawieni do budowania wszelkiego typu
szkodliwych – według nich – masztów czy wież. Jeden z
protestujących powiedział: „Dwa lata temu też chcieli
budować w tej okolicy wieżę, ale nie pozwoliliśmy, Teraz
też będziemy protestować aż do skutku!”(...)
Sprawa trafiła do kieleckiego ratusza, gdzie grupa
mieszkańców „poszkodowanego” osiedla rozmawiała
z
prezydentem miasta. Bez skutku. Prezydent Wojciech
Lubawski wydał zgodę na budowę, tłumacząc, że jest ona
zgodna z prawem.
W ostatnich dniach mieszkańcy Malikowa bardzo skutecznie
blokowali budowlańcom wjazd na budowę. Kilkakrotnie
policja wkraczała do akcji (o całości można przeczytać
na stronie EchoDnia). W końcu ekipa robotników musiała
opuścić teren budowy – inwestycja została wstrzymana na
razie do końca miesiąca.
Co będzie dalej? Okaże się po
kolejnej wizycie geodety na terenie budowy.
Podobna sytuacja ma miejsce w Gdańsku, gdzie mieszkańcy
ul. Szczecińskiej od roku walczą o to, by
w pobliżu ich
domów nie stanął 61-metrowy maszt, gdzie miałyby się
znajdować anteny telefonii cyfrowej.
Złocieniec: Maszt telefonii komórkowej stanie
mimo protestów
Spółka P4, operator sieci telefonii komórkowej Play,
rozpoczęła budowę stacji bazowej przy ul.
Mirosławieckiej w Złocieńcu. Inwestycji nie chcą
mieszkańcy osiedla Zatorze. Z protestem zjawili się na
ostatniej sesji.
Protest mieszkańców Zatorza po raz kolejny trafia na
łamy "Głosu”. Tym razem ludzie przyszli na sesję, aby
przekonać do swoich racji radnych.
– Maszt może sobie stać w lesie, a nie przy budynkach.
Chcę, żebyście się z budowy wycofali. I to od zaraz. Ja
żądam. Jak tego nie zrobicie, to złóżcie mandaty –
mówiła do radnych Janina Jeremicz, reprezentująca
Stowarzyszenie Mieszkańców Zatorze. – Żeby nie
zbliżające się wybory, zrobilibyśmy wam referendum
i
odwołali was.
– Bez przesady – błyskawicznie zareagowała radna Grażyna
Kozak, a przewodnicząca rady Urszula Ptak apelowała o
spokój, bo: "Tylko spokój może nas uratować”.
Dlaczego mieszkańcy Zatorza mają pretensje do władz,
skoro inwestorem jest operator sieci komórkowej, a maszt
stanąć ma na prywatnym terenie należącym do
złocienieckiego przedsiębiorcy?
– Bo to burmistrz wydał decyzję o lokalizacji inwestycji
i to od niego wszystko się zaczęło – wyjaśniła Janina
Jeremicz. Jej zdaniem decyzja burmistrza – od strony
prawnej – nadaje się do kosza, bo podjęta została bez
konsultacji ze społeczeństwem. Dlatego członkowie
stowarzyszenia złożyli 68 wniosków o wznowienie
postępowania.
– Jeżeli pomimo naszych protestów stacja bazowa zostanie
wybudowana, to wówczas wystąpimy przeciwko burmistrzowi
z roszczeniami finansowymi. Podstawą tych roszczeń
będzie spadek wartości naszych nieruchomości spowodowany
bliskością urządzeń szkodliwych dla zdrowia –
zapowiadają ludzie.
Co na to burmistrz? – Nie miałem obowiązku zawiadamiania
każdego mieszkańca osobno, bo jest to inwestycja celu
publicznego – mówi burmistrz Waldemar Włodarczyk. –
Kilkakrotnie podawaliśmy informacje o planowanej budowie
w biuletynie informacji publicznej na stronie
internetowej urzędu oraz na tablicach ogłoszeń. Nawet
jeżeli mieszkańcy nie czytali tego, to przecież są
jeszcze radni z tamtego okręgu. Oni dzisiaj protestują,
a wówczas nie interesowali się tym tematem – uważa.
Broniąc swojej decyzji, która była jednym z dokumentów
niezbędnych do wydania pozwolenia na budowę, burmistrz
powołuje się na opinię Regionalnej Dyrekcji Ochrony
Środowiska. RDOŚ uznała, że nie jest to inwestycja
mająca wpływ na pogorszenie warunków środowiskowych.
Pacyfikacja protestu przeciw budowie wieży
telefonii komórkowej, Malików
Protestują przeciwko nadajnikowi telefonii na
granicy Wodzisławia
i Turzy
Na granicy Turzy Śląskiej i Wodzisławia Śląskiego, obok
stojącego od kilku lat masztu z nadajnikami telefonii
komórkowej, niedawno postawiono drugi. Mieszkańcy
protestują, twierdząc nawet,
że z powodu negatywnego
oddziaływania nadajników 12 osób w ostatnim czasie
zachorowało tu na raka, w tym cztery zmarły.
Interpelację w tej sprawie do minister zdrowia wysłał
już poseł ziemi wodzisławskiej, Adam Gawęda.
Tymczasem okazuje się, że maszt postawiono zgodnie z
prawem i nie ma żadnych stwierdzonych dowodów, że może
on szkodzić ludziom.
Zdaniem mieszkańców, stojący przy Mszańskiej od kilku
lat nadajnik fatalnie wpływa na ich zdrowie.
- W co
drugim domu ktoś choruje na raka. Niech nam nikt nie
wmawia, że wymyśliliśmy sobie te choroby. Nawet
zwierzęta to odczuwają. Uśpiłam już trzy psy, każdy z
nich miał raka.
To nie jest normalna sytuacja! - mówi sąsiadka stacji,
Krystyna Kućmierz.(...)
Urzędnicy Starostwa Powiatowego w Wodzisławiu Śląskim,
którzy w lutym wydali zgodę na budowę drugiego masztu
tłumaczą, że zgodnie z prawem nie mogli postąpić
inaczej. - Jeżeli inwestor dopełni wszelkich
formalności, nie mamy możliwości odmowy wydania
pozwolenia na budowę - mówi Wojciech Raczkowski,
rzecznik powiatu.
Oni wygrali
Znane są przypadki, kiedy pod wpływem protestów
mieszkańców, do planowanej budowy masztu jednak nie
doszło.
Tak stało się np. w Tczewie w sierpniu 2010 roku, gdzie
po trwających półtora roku protestach, inwestor -
Polkomtel - wycofał się z pomysłu budowy masztu. W
Bydlinie mieszkańcy już po powstaniu nadajnika znaleźli
w dokumentacji błędy formalne. Jeden z właścicieli
sąsiednich działek nie został powiadomiony.
W 2009 roku
Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że wieża została
wybudowana bezprawnie.
Miesiąc temu Starostwo Powiatowe w Wodzisławiu Śląskim z
powodów proceduralnych cofnęło pozwolenie na budowę
masztu Polkomtelu w centrum osiedla Piastów w
Wodzisławiu.
Gliwice, dzielnica Sikornik -
Protest przeciwko masztowi telefonii
komórkowej (grupainicjatywna.pl)
|